niedziela, 12 stycznia 2014

Informacja

Cześć:)
Nie, nie przychodzę z nowym rozdziałem. Mam kłopoty z internetem, więc przez jakiś czas rozdziału nie będzie. Ledwie mogłam napisać tą informację. No cóż, mogę tylko powiedzieć, że strasznie mi przykro :( Postaram się jak najszybciej uporać z problemem i miejmy nadzieję, że mi się uda.
Do zobaczenia ( mam nadzieję, że niedługo ) trzymajcie się ciepło kochani! <33
Love ya!

czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 5

Cześć :) Jak tam po Świętach? Prezenty się podobały? :)x
Dziękuję Wam również za ponad 800 wyświetleń *0* Jesteście wspaniałe:3
Swoją drogą, wyświetleń dużo, a komentarzy nie za bardzo.. Naprawdę bardzo Was proszę, zostawiajcie po sobie komentarz. Napiszcie chociaż "czytałam" abym wiedziała, że czytacie. To dla mnie naprawdę bardzo ważne.
No nic, nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Was na rozdział piąty :)

~*~


     Drryń!!! -  Usłyszałam dźwięk mojego telefonu, który wybudził mnie ze snu. Drryń! Gdzie ja go podziałam? Drryń! No chwila! Drryń! Może jest pod łóżkiem?
     - Halo? – powiedziałam, mocno zaspanym tonem, odnajdując wreszcie telefon.
     - Jenn? – usłyszałam znajomy głos ze słuchawki. – Obudziłam cię?
     - Nie w porządku. Co tam słychać, Scarlett? – spytałam, starając się jakoś zwalić z łóżka.
     - To nieważne, powiedz mi, co się u ciebie dzieje?! – powiedziała nadwyraz podekscytowana. Hę?
     - Po staremu. A co się by miało dziać? – byłam zdezorientowana. Chyba wczoraj za dużo wypiłam.
     - Jak to? Jesteś na okładkach wszystkich gazet, jakie dzisiaj widziałam w kiosku! – zapiszczała tak głośno, że bębenki w moich uszach prawie pękły.
     - Co?! – nie wiedziałam, o czym mówi. Kiedy wreszcie dotarło do mnie, że przecież byłam wczoraj na wielkiej gali, zamarłam. – Co???
- No! Razem z One Direction! Czy to nie cudownie?
     - O kurwa… - szepnęłam, ale Scarlett chyba nie usłyszała, bo dalej czekała na moją reakcję. – Na serio wszystkich?
     - Tak! Kurde, Jenn, nie mówiłaś mi, że tak się z nimi przyjaźnisz! – powiedziała, lekko oburzona. Rany, jeszcze mi się tutaj obraź.
     - Sama nie wiedziałam, że się z nimi przyjaźnię. – przyznałam, co było w zasadzie prawdą.
     - O Boże, powiedz mi coś o nich! Jaki jest Niall? – zaczęła podekscytowana, nie przestając nawijać. – Cudowny, słodki, szarmancki?
     - Raczej zakręcony i śmieszny. – odpowiedziałam ze śmiechem. – Ale przyznam, jest słodki.
Podeszłam do mojej walizki i zaczęłam wybierać rzeczy, które miałam zamiar dzisiaj ubrać. Zabrałam to wszystko i ruszyłam do łazienki. Jak się domyślacie, dalej jestem w domu One Direction.  Powiem więcej, na razie mieszkam u nich na stałe. Pokręcone, nie?
     - Proszę, powiedz coś więcej! – prosiła Scarlett, przybierając ton, którym zawsze wymuszała od rodziców pieniądze na nowe ciuchy. Na wszystkich działał.
     - Czekaj, on ci się podoba? – spytałam, uśmiechając się sama do siebie. Domyśliłam się, że na twarzy mojej przyjaciółki pojawił się rumieniec. – To przyjedź! Na pewno chętnie cię poznają.
     - Tak myślisz? – powiedziała niepewnie. – To nie takie proste.
     - Właśnie że jest. – odpowiedziałam, kładąc telefon na ramieniu i przyciskając do ucha, uwalniając dłoń, aby umyć ręce. – Wsiadasz w samolot i lecisz.
     - Pomyślę. – rzekła i usłyszałam, że zaczęła się cicho śmiać. Tak, chciała przyjechać. Strasznie się za nią stęskniłam. – Ale myślę, że to nawet dobry pomysł.
     - To świetny pomysł. – oznajmiłam. – A teraz muszę kończyć, idę wziąć prysznic. Pa! – krzyknęłam do słuchawki i nacisnęłam czerwony przycisk.
Zdjęłam z siebie prędko piżamę i weszłam do kabiny. Po chwili ciepła przezroczysta ciecz zaczęła spływać na moje nagie ramiona, rozluźniając każdą komórkę mojego ciała.
***
*Oczami Liama*
            Rozsiadłem się wygodnie na kanapie i wziąłem Sophię na kolana. Pocałowałem ją delikatnie w policzek, na co zachichotała. Uśmiechnąłem się.
     - Niall, mógłbyś łaskawie posunąć swoje cztery litery, bo nie mamy z Jenny gdzie usiąść? – powiedział lekko zirytowany Louis, ale w jego głosie panowało rozbawienie.
Razem z Jennette przeszli obok nas i zajęli miejsca koło Nialla. Chwyciłem pilot ze stołu i przełączyłem kanał. Gdzieś miało właśnie lecieć Toy Story.
     - Swoje zgrabne cztery litery, jeśli już. – zaśmiał się blondyn i puścił oko do Jenn. Ta zarumieniła się lekko.
     - Gdzie Zayn i Perrie? – zapytała, rozglądając się po salonie. Louis przycisnął się do niej gwałtownie, marszcząc mocno nos.
     - Niall, wstydź się! – wrzasnął oburzony i zaczął machać dłonią przed swoją twarzą. Zaśmiałem się głośno.
     - No co? Podobno nie można wstrzymywać. – bronił się blondyn i wzruszył ramionami.
     - Perrie z Zaynem są u jej rodziców. – odparłem, przytulając Sophię mocniej do siebie. Pachniała różami.
     - Nie zapytasz o Harry’ego? – zagruchał nieśmiało Louis i zrobił słodką minę, zerkając niewinnie na Jenn. Ta wściekła dała mu mocnego kuksańca w bok. – Auć, to boli!
     - Miało boleć! – rzuciła w jego stronę, łypiąc na niego groźnie. Oj Louis, oberwie ci się za to. – Nienawidzę go.
     - Kto się czubi… - zaczął ponownie Boo, ale widząc minę Jenny, szybko ugryzł się w język.
     - Zamknij się, Tomlinson! – krzyknęła i zaczęła go szczypać w brzuch. – Mówisz jak Eleanor.
     - Bo to mądra dziewczynka. – zagruchał słodko, starają się bronić przed ciosami dziewczyny. – Powinnaś brać z niej przykład.
Jennette już chciała się odgryźć, ale przerwałem jej gestem ręki.
     - Przestańcie już, czubki. – powiedziałem i spojrzałem na Louisa karcąco. Powiększyłem głośność telewizora i zacząłem skupiać się na filmie.
     - Liaś, przestań. To tylko zabawa. – powiedziała słodko Sophia, łaskotając mnie lekko w brzuch.
     - Ale właśnie leci Toy Story! – jęknąłem i posłałem jej błagalne spojrzenie. Cmoknęła mnie tylko w nos i zachichotała słodko.
     - Bo puszczę pawia. – Niall przewrócił oczami zażenowany, a ja zaśmiałem się razem z Sophie.
     - Nialler, nie zazdrość. – skarcił go Lou, poruszając palcem wskazującym. – Nie wolno.
Jenn zaśmiała się głośno i poklepała Nialla pokrzepiająco po plecach. W końcu po jakiejś chwili cały dom zanosił się od naszych wesołych rechotów.
Kiedy wreszcie śmiechy ucichły, Jenn spojrzała na mnie niepewnie.
     - Ehm, chłopaki… - zaczęła, drapiąc się po szyi w zakłopotaniu. – Chciałabym się was o coś spytać.
Spojrzałem na nią, była wyraźnie zawstydzona. Przeraziłem się trochę. Sophia chyba też, bo spięła się nagle na moich kolanach.
     - Co, masz do nas biznes? – zaśmiał się Lou. – Dawaj.
     - Więc… - zająknęła się, krążąc wzrokiem po całym pomieszczeniu. – Moja przyjaciółka, Scarlett, niedługo przyjeżdża do Londynu i… - przerwała, cała się rumieniąc.
     - Ach, oczywiście, że może tu zamieszkać! – powiedziałem wesoło i machnąłem ręką. – Nie ma problemu.
Myślałem, że to będzie coś strasznego, taka była zdenerwowana. Na szczęście nic się nie stało. Już się bałem, że Harry wywinął coś głupiego.
     - Kolejna wolna laska w tym domu, mi to pasuje. – oznajmił rozradowany Niall, robiąc głupie miny. – Jest wolna, tak?
     - Tak. – odpowiedziała Jennette, leżąc już prawie na ziemi, pokładając się ze śmiechu.
***
*Oczami Jennete*
Stukałam niecierpliwie nogą o posadzkę, czekając na Scarlett. Powinna już być. Spojrzałam zdenerwowana na zegarek i westchnęłam głośno. Cztery minuty spóźnienia.
       - Może coś się stało? – spytałam zdenerwowana, stąpając z nogi na nogę. Z nerwów zaczęłam obgryzać paznokcie. Nigdy nie pochwalałam tego obrzydliwego nawyku, ale teraz nie miałam wyjścia.
     - Wyluzuj, Jenny. – Zayn machnął ręką i spojrzał na tablicę przylotów. – Jeszcze jest czas.
     - Czas? Ma pięć minut spóźnienia! – wrzasnęłam, wymachując mu przed oczami swoim zegarkiem.
     - Rany, dziewczyno. – Niall przewrócił oczami i skrzyżował ręce na piersi. – Nie spinaj się tak.
     - Wcale się nie spinam! – oburzyłam się. – Po prostu zaczynam się ma… - nie dokończyłam, bo czyjeś dłonie zasłoniły mi oczy i usłyszałam znajomy chichot. Odwróciłam się szybko i moim oczom ukazała się uśmiechnięta, prześliczna, rozradowana blondynka o australijskich rysach.
     - Scarlett! – wrzasnęłam rozradowana i jak najszybciej przytuliłam ją do siebie. Tak bardzo się za nią stęskniłam. – Nareszcie!
     - Też się bardzo cieszę, że cię widzę, ale zaraz mnie udusisz. – wysapała Scarlett, wreszcie wyrywając się z mojego żelaznego uścisku.
Odsunęłam się trochę, aby móc się jej lepiej przyjrzeć. Hmm. Te same śliczne blond włosy, figlarny uśmiech, błysk w oku. Chyba znowu schudła.
     - Ekhem. – odchrząknął Zayn, próbując zwrócić moją uwagę. No tak. Oni tu przecież cały czas stali.
Spojrzałam niepewnie na przyjaciółkę, której oczy powiększyły się do nienaturalnych rozmiarów. Spostrzegłam, że gorączkowo przypatruje jej się Niall, z dość nieśmiałym uśmiechem na twarzy. Zaśmiałam się pod nosem. Okej?
     - Och tak. Scarlett – tu spojrzałam na moją przyjaciółkę – to jest Zayn i Niall. – przedstawiłam chłopaków. – Chłopaki, to jest moja najlepsza przyjaciółka, Scarlett.
     - Miło cię poznać. – Zayn podał jej dłoń, którą ta natychmiast uścisnęła. – Jenn dużo nam o tobie opowiadała.
     - Mam nadzieję, że same dobre rzeczy. – zaśmiała się i spojrzała na mnie. Posłałam jej szeroki uśmiech.
Niall nie podał Scarlett ręki, nic nawet nie powiedział. Wpatrywał się w nią ciągle, z szeroko otwartą buzią. Scarlett zarumieniła się mocno, przenosząc wzrok na swoje buty. Okej, o co tu biega?
     - Hm, Niall? – zamachałam mu dłonią przed oczami. – Nie przywitasz się z moją przyjaciółką?
Blondyn dalej stał osłupiały, jakby go ktoś zaczarował. Zayn zaśmiał się głośno i spojrzał na mnie poruszając figlarnie brwiami. Niall się zakochał?
     - Scarlett. – powiedziała wesoło moja przyjaciółka i podniosła rękę w kierunku blondyna. – Miło cię poznać.
     - Yyy… - jąkał się niebieskooki, starając się jakoś poskładać słowa, ale nie wychodziło mu. – Ja jestem…
     - Niall. – podpowiedział mu do ucha mulat, uderzając go lekko w ramię. – Obudź się, stary.
     - Tak, Niall. – powiedział w końcu. – Jestem Niall.
     - Ona to właściwie wie. – oznajmiłam, uśmiechając się figlarsko do Scarlett. – Uwielbia cię.
Uwaga Jennette, przygotuj się na najgorsze. Scarlett zaraz skopie ci tyłek.
Zerknęłam na moją przyjaciółkę, która właśnie oblała się gigantycznym rumieńcem i posłała mi spojrzenie, które mówiła tylko jedno. „Już po tobie” – tyle zdołałam wyczytać z jej oczu. No to mi się oberwie.
     - Super, oboje się sobie podobacie, to świetnie. Ale musimy już jechać do domu. Chłopaki czekają z obiadem. – oznajmił Zayn i spojrzał na swój zegarek.
Wszyscy ruszyliśmy w stronę wyjścia, a ja zauważyłam, że Niall cały czas przypatruje się potajemnie Scarlett, na co ona nie pozostała mu dłużna. Och, jak uroczo.
***
*Oczami Nialla*
            Wow, co to było? Co to była za dziewczyna? Wow! Właśnie zobaczyłem najpiękniejszą, najcudowniejszą, najsłodszą, najbardziej uroczą dziewczynę na świecie! Kurde, Niall, wyluzuj! Spokojnie, spokojnie, spokojnie. Powtarzałem sobie cały czas w myślach. Ale co ja poradzę, że właśnie ujrzałem anioła i zakochałem się w nim bez pamięci?
     - Cześć! – przywitała się z chłopakami Jenn, kiedy wszyscy weszliśmy już do kuchni.
     - No, jesteście! – powiedział Louis, wyraźnie zniecierpliwiony. – Wszystko już prawie wystygło!
Spojrzałem na stół, a moje oczy natychmiast rozszerzyły się mocno. Uczta bogów.
Jennette chyba zaczęła przedstawiać pozostałym Scarlett, ale ja nie przysłuchiwałem się temu. Patrzyłem tylko na żarcie i jak najprędzej zasiadłem do stołu.
     - Chodźcie już! Dosłownie umieram z głodu! – jęknąłem, wdychając nieziemskie zapachy, które unosiły się nad naszym obiadem.
Wszyscy posłusznie zasiedli do stołu i wreszcie zajęliśmy się jedzeniem.
     - Musisz się do tego przyzwyczaić, Scarlett. – usłyszałem rozbawiony głos Zayna. – Niall ma obsesję na punkcie żarcia.
Poczułem, jak moje policzki natychmiast pokrywają się krwistą purpurą. Kurde, musiał to powiedzieć? Uduszę go.
     - Nie słuchaj go. – odpowiedziałem nieśmiało w stronę blondynki. – Chłopak nie wie, co mówi.
     - W porządku, mi to nie przeszkadza. – oznajmiła wesoło i zachichotała słodko. Na jej policzkach pojawiły się urocze dołeczki. Jak na zawołanie zaczerwieniłem się mocno. Z jej twarzy nie znikał słodki uśmiech.
Jezu, czy ja jestem w raju?
*Oczami Scarlett*
     - Musisz się do tego przyzwyczaić, Scarlett. – usłyszałam z ust Zayna, kiedy zasiedliśmy do stołu. – Niall ma obsesję na punkcie żarcia.
Na jego słowa uśmiechnęłam się rozbawiona. Niall był taki uroczy. Czułam jak moja fascynacja jego osobą wzrasta coraz bardziej, nasilając się z każdą sekundą.
     - Nie słuchaj go. – powiedział zawstydzony Niall, zerkając na mnie. – Chłopak nie wie, co mówi.
     - W porządku, mi to nie przeszkadza. – odrzekłam wesoło i zaśmiałam się rozbawiona.
Na moje słowa, na twarzy Nialla pojawiły się mocne rumieńce. Na tą reakcję znowu zachichotałam. Był taki słodki! Patrzyłam tak na niego, jak zaczarowana. Nagle przez ułamek sekundy nasze spojrzenia się spotkały, a ja poczułam, że rozpływam się pod wpływem jego niebieskich tęczówek.
Jezu, czy ja jestem w raju?