Cześć:)
Nie, nie przychodzę z nowym rozdziałem. Mam kłopoty z internetem, więc przez jakiś czas rozdziału nie będzie. Ledwie mogłam napisać tą informację. No cóż, mogę tylko powiedzieć, że strasznie mi przykro :( Postaram się jak najszybciej uporać z problemem i miejmy nadzieję, że mi się uda.
Do zobaczenia ( mam nadzieję, że niedługo ) trzymajcie się ciepło kochani! <33
Love ya!
niedziela, 12 stycznia 2014
czwartek, 2 stycznia 2014
Rozdział 5
Cześć :) Jak tam po Świętach? Prezenty się podobały? :)x
Dziękuję Wam również za ponad 800 wyświetleń *0* Jesteście wspaniałe:3
Swoją drogą, wyświetleń dużo, a komentarzy nie za bardzo.. Naprawdę bardzo Was proszę, zostawiajcie po sobie komentarz. Napiszcie chociaż "czytałam" abym wiedziała, że czytacie. To dla mnie naprawdę bardzo ważne.
No nic, nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Was na rozdział piąty :)
Dziękuję Wam również za ponad 800 wyświetleń *0* Jesteście wspaniałe:3
Swoją drogą, wyświetleń dużo, a komentarzy nie za bardzo.. Naprawdę bardzo Was proszę, zostawiajcie po sobie komentarz. Napiszcie chociaż "czytałam" abym wiedziała, że czytacie. To dla mnie naprawdę bardzo ważne.
No nic, nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Was na rozdział piąty :)
~*~
Drryń!!! - Usłyszałam dźwięk mojego telefonu, który
wybudził mnie ze snu. Drryń! Gdzie ja go podziałam? Drryń! No chwila! Drryń! Może
jest pod łóżkiem?
- Halo? – powiedziałam, mocno zaspanym
tonem, odnajdując wreszcie telefon.
- Jenn? – usłyszałam znajomy głos ze
słuchawki. – Obudziłam cię?
- Nie w porządku. Co tam słychać,
Scarlett? – spytałam, starając się jakoś zwalić z łóżka.
- To nieważne, powiedz mi, co się u ciebie
dzieje?! – powiedziała nadwyraz podekscytowana. Hę?
- Po staremu. A co się by miało dziać? –
byłam zdezorientowana. Chyba wczoraj za dużo wypiłam.
- Jak to? Jesteś na okładkach wszystkich
gazet, jakie dzisiaj widziałam w kiosku! – zapiszczała tak głośno, że bębenki w
moich uszach prawie pękły.
- Co?! – nie wiedziałam, o czym mówi.
Kiedy wreszcie dotarło do mnie, że przecież byłam wczoraj na wielkiej gali,
zamarłam. – Co???
- No! Razem z One Direction! Czy to nie cudownie?
- O kurwa… - szepnęłam, ale Scarlett chyba
nie usłyszała, bo dalej czekała na moją reakcję. – Na serio wszystkich?
- Tak! Kurde, Jenn, nie mówiłaś mi, że tak
się z nimi przyjaźnisz! – powiedziała, lekko oburzona. Rany, jeszcze mi się
tutaj obraź.
- Sama nie wiedziałam, że się z nimi
przyjaźnię. – przyznałam, co było w zasadzie prawdą.
- O Boże, powiedz mi coś o nich! Jaki jest
Niall? – zaczęła podekscytowana, nie przestając nawijać. – Cudowny, słodki,
szarmancki?
- Raczej zakręcony i śmieszny. –
odpowiedziałam ze śmiechem. – Ale przyznam, jest słodki.
Podeszłam do mojej walizki i zaczęłam wybierać rzeczy, które
miałam zamiar dzisiaj ubrać. Zabrałam to wszystko i ruszyłam do łazienki. Jak
się domyślacie, dalej jestem w domu One Direction. Powiem więcej, na razie mieszkam u nich na
stałe. Pokręcone, nie?
- Proszę, powiedz coś więcej! – prosiła
Scarlett, przybierając ton, którym zawsze wymuszała od rodziców pieniądze na
nowe ciuchy. Na wszystkich działał.
- Czekaj, on ci się podoba? – spytałam,
uśmiechając się sama do siebie. Domyśliłam się, że na twarzy mojej przyjaciółki
pojawił się rumieniec. – To przyjedź! Na pewno chętnie cię poznają.
- Tak myślisz? – powiedziała niepewnie. –
To nie takie proste.
- Właśnie że jest. – odpowiedziałam,
kładąc telefon na ramieniu i przyciskając do ucha, uwalniając dłoń, aby umyć
ręce. – Wsiadasz w samolot i lecisz.
- Pomyślę. – rzekła i usłyszałam, że
zaczęła się cicho śmiać. Tak, chciała przyjechać. Strasznie się za nią
stęskniłam. – Ale myślę, że to nawet dobry pomysł.
- To świetny pomysł. – oznajmiłam. – A
teraz muszę kończyć, idę wziąć prysznic. Pa! – krzyknęłam do słuchawki i
nacisnęłam czerwony przycisk.
Zdjęłam z siebie prędko piżamę i weszłam do kabiny. Po chwili
ciepła przezroczysta ciecz zaczęła spływać na moje nagie ramiona, rozluźniając
każdą komórkę mojego ciała.
***
*Oczami
Liama*
Rozsiadłem się wygodnie na kanapie i
wziąłem Sophię na kolana. Pocałowałem ją delikatnie w policzek, na co
zachichotała. Uśmiechnąłem się.
- Niall, mógłbyś łaskawie posunąć swoje
cztery litery, bo nie mamy z Jenny gdzie usiąść? – powiedział lekko zirytowany
Louis, ale w jego głosie panowało rozbawienie.
Razem z Jennette przeszli obok nas i zajęli miejsca koło
Nialla. Chwyciłem pilot ze stołu i przełączyłem kanał. Gdzieś miało właśnie
lecieć Toy Story.
- Swoje zgrabne cztery litery, jeśli już.
– zaśmiał się blondyn i puścił oko do Jenn. Ta zarumieniła się lekko.
- Gdzie Zayn i Perrie? – zapytała,
rozglądając się po salonie. Louis przycisnął się do niej gwałtownie, marszcząc
mocno nos.
- Niall, wstydź się! – wrzasnął oburzony i
zaczął machać dłonią przed swoją twarzą. Zaśmiałem się głośno.
- No co? Podobno nie można wstrzymywać. –
bronił się blondyn i wzruszył ramionami.
- Perrie z Zaynem są u jej rodziców. –
odparłem, przytulając Sophię mocniej do siebie. Pachniała różami.
- Nie zapytasz o Harry’ego? – zagruchał
nieśmiało Louis i zrobił słodką minę, zerkając niewinnie na Jenn. Ta wściekła
dała mu mocnego kuksańca w bok. – Auć, to boli!
- Miało boleć! – rzuciła w jego stronę, łypiąc
na niego groźnie. Oj Louis, oberwie ci się za to. – Nienawidzę go.
- Kto się czubi… - zaczął ponownie Boo,
ale widząc minę Jenny, szybko ugryzł się w język.
- Zamknij się, Tomlinson! – krzyknęła i
zaczęła go szczypać w brzuch. – Mówisz jak Eleanor.
- Bo to mądra dziewczynka. – zagruchał
słodko, starają się bronić przed ciosami dziewczyny. – Powinnaś brać z niej
przykład.
Jennette już
chciała się odgryźć, ale przerwałem jej gestem ręki.
- Przestańcie już, czubki. – powiedziałem
i spojrzałem na Louisa karcąco. Powiększyłem głośność telewizora i zacząłem
skupiać się na filmie.
- Liaś, przestań. To tylko zabawa. –
powiedziała słodko Sophia, łaskotając mnie lekko w brzuch.
- Ale właśnie leci Toy Story! – jęknąłem i posłałem jej błagalne spojrzenie. Cmoknęła
mnie tylko w nos i zachichotała słodko.
- Bo puszczę pawia. – Niall przewrócił
oczami zażenowany, a ja zaśmiałem się razem z Sophie.
- Nialler, nie zazdrość. – skarcił go Lou,
poruszając palcem wskazującym. – Nie wolno.
Jenn zaśmiała się głośno i poklepała Nialla pokrzepiająco po
plecach. W końcu po jakiejś chwili cały dom zanosił się od naszych wesołych
rechotów.
Kiedy
wreszcie śmiechy ucichły, Jenn spojrzała na mnie niepewnie.
- Ehm, chłopaki… - zaczęła, drapiąc się po
szyi w zakłopotaniu. – Chciałabym się was o coś spytać.
Spojrzałem na nią, była wyraźnie zawstydzona. Przeraziłem się
trochę. Sophia chyba też, bo spięła się nagle na moich kolanach.
- Co, masz do nas biznes? – zaśmiał się
Lou. – Dawaj.
- Więc… - zająknęła się, krążąc wzrokiem
po całym pomieszczeniu. – Moja przyjaciółka, Scarlett, niedługo przyjeżdża do
Londynu i… - przerwała, cała się rumieniąc.
- Ach, oczywiście, że może tu zamieszkać!
– powiedziałem wesoło i machnąłem ręką. – Nie ma problemu.
Myślałem, że to będzie coś strasznego, taka była
zdenerwowana. Na szczęście nic się nie stało. Już się bałem, że Harry wywinął
coś głupiego.
- Kolejna wolna laska w tym domu, mi to
pasuje. – oznajmił rozradowany Niall, robiąc głupie miny. – Jest wolna, tak?
- Tak. – odpowiedziała Jennette, leżąc już
prawie na ziemi, pokładając się ze śmiechu.
***
*Oczami
Jennete*
Stukałam niecierpliwie nogą o posadzkę, czekając na Scarlett.
Powinna już być. Spojrzałam zdenerwowana na zegarek i westchnęłam głośno.
Cztery minuty spóźnienia.
- Może coś się stało? – spytałam
zdenerwowana, stąpając z nogi na nogę. Z nerwów zaczęłam obgryzać paznokcie.
Nigdy nie pochwalałam tego obrzydliwego nawyku, ale teraz nie miałam wyjścia.
- Wyluzuj, Jenny. – Zayn machnął ręką i
spojrzał na tablicę przylotów. – Jeszcze jest czas.
- Czas? Ma pięć minut spóźnienia! –
wrzasnęłam, wymachując mu przed oczami swoim zegarkiem.
- Rany, dziewczyno. – Niall przewrócił
oczami i skrzyżował ręce na piersi. – Nie spinaj się tak.
- Wcale się nie spinam! – oburzyłam się. –
Po prostu zaczynam się ma… - nie dokończyłam, bo czyjeś dłonie zasłoniły mi
oczy i usłyszałam znajomy chichot. Odwróciłam się szybko i moim oczom ukazała
się uśmiechnięta, prześliczna, rozradowana blondynka o australijskich rysach.
- Scarlett! – wrzasnęłam rozradowana i jak
najszybciej przytuliłam ją do siebie. Tak bardzo się za nią stęskniłam. –
Nareszcie!
- Też się bardzo cieszę, że cię widzę, ale
zaraz mnie udusisz. – wysapała Scarlett, wreszcie wyrywając się z mojego
żelaznego uścisku.
Odsunęłam się trochę, aby móc się jej lepiej przyjrzeć. Hmm.
Te same śliczne blond włosy, figlarny uśmiech, błysk w oku. Chyba znowu
schudła.
- Ekhem. – odchrząknął Zayn, próbując
zwrócić moją uwagę. No tak. Oni tu przecież cały czas stali.
Spojrzałam niepewnie na przyjaciółkę, której oczy powiększyły
się do nienaturalnych rozmiarów. Spostrzegłam, że gorączkowo przypatruje jej
się Niall, z dość nieśmiałym uśmiechem na twarzy. Zaśmiałam się pod nosem.
Okej?
- Och tak. Scarlett – tu spojrzałam na
moją przyjaciółkę – to jest Zayn i Niall. – przedstawiłam chłopaków. –
Chłopaki, to jest moja najlepsza przyjaciółka, Scarlett.
- Miło cię poznać. – Zayn podał jej dłoń,
którą ta natychmiast uścisnęła. – Jenn dużo nam o tobie opowiadała.
-
Mam nadzieję, że same dobre rzeczy. – zaśmiała się i spojrzała na mnie.
Posłałam jej szeroki uśmiech.
Niall nie podał Scarlett ręki, nic nawet nie powiedział.
Wpatrywał się w nią ciągle, z szeroko otwartą buzią. Scarlett zarumieniła się
mocno, przenosząc wzrok na swoje buty. Okej, o co tu biega?
- Hm, Niall? – zamachałam mu dłonią przed
oczami. – Nie przywitasz się z moją przyjaciółką?
Blondyn dalej stał osłupiały, jakby go ktoś zaczarował. Zayn
zaśmiał się głośno i spojrzał na mnie poruszając figlarnie brwiami. Niall się
zakochał?
- Scarlett. – powiedziała wesoło moja
przyjaciółka i podniosła rękę w kierunku blondyna. – Miło cię poznać.
- Yyy… - jąkał się niebieskooki, starając
się jakoś poskładać słowa, ale nie wychodziło mu. – Ja jestem…
- Niall. – podpowiedział mu do ucha mulat,
uderzając go lekko w ramię. – Obudź się, stary.
- Tak, Niall. – powiedział w końcu. –
Jestem Niall.
- Ona to właściwie wie. – oznajmiłam,
uśmiechając się figlarsko do Scarlett. – Uwielbia cię.
Uwaga
Jennette, przygotuj się na najgorsze. Scarlett zaraz skopie ci tyłek.
Zerknęłam na moją przyjaciółkę, która właśnie oblała się
gigantycznym rumieńcem i posłała mi spojrzenie, które mówiła tylko jedno. „Już
po tobie” – tyle zdołałam wyczytać z jej oczu. No to mi się oberwie.
- Super, oboje się sobie podobacie, to
świetnie. Ale musimy już jechać do domu. Chłopaki czekają z obiadem. – oznajmił
Zayn i spojrzał na swój zegarek.
Wszyscy ruszyliśmy w stronę wyjścia, a ja zauważyłam, że
Niall cały czas przypatruje się potajemnie Scarlett, na co ona nie pozostała mu
dłużna. Och, jak uroczo.
***
*Oczami
Nialla*
Wow, co to było? Co to była za
dziewczyna? Wow! Właśnie zobaczyłem najpiękniejszą, najcudowniejszą,
najsłodszą, najbardziej uroczą dziewczynę na świecie! Kurde, Niall, wyluzuj! Spokojnie, spokojnie, spokojnie.
Powtarzałem sobie cały czas w myślach. Ale co ja poradzę, że właśnie ujrzałem
anioła i zakochałem się w nim bez pamięci?
- Cześć! – przywitała się z chłopakami
Jenn, kiedy wszyscy weszliśmy już do kuchni.
- No, jesteście! – powiedział Louis,
wyraźnie zniecierpliwiony. – Wszystko już prawie wystygło!
Spojrzałem
na stół, a moje oczy natychmiast rozszerzyły się mocno. Uczta bogów.
Jennette chyba zaczęła przedstawiać pozostałym Scarlett, ale
ja nie przysłuchiwałem się temu. Patrzyłem tylko na żarcie i jak najprędzej
zasiadłem do stołu.
- Chodźcie już! Dosłownie umieram z głodu!
– jęknąłem, wdychając nieziemskie zapachy, które unosiły się nad naszym
obiadem.
Wszyscy
posłusznie zasiedli do stołu i wreszcie zajęliśmy się jedzeniem.
- Musisz się do tego przyzwyczaić,
Scarlett. – usłyszałem rozbawiony głos Zayna. – Niall ma obsesję na punkcie
żarcia.
Poczułem, jak moje policzki natychmiast pokrywają się krwistą
purpurą. Kurde, musiał to powiedzieć? Uduszę go.
- Nie słuchaj go. – odpowiedziałem
nieśmiało w stronę blondynki. – Chłopak nie wie, co mówi.
- W porządku, mi to nie przeszkadza. –
oznajmiła wesoło i zachichotała słodko. Na jej policzkach pojawiły się urocze
dołeczki. Jak na zawołanie zaczerwieniłem się mocno. Z jej twarzy nie znikał
słodki uśmiech.
Jezu, czy ja
jestem w raju?
*Oczami
Scarlett*
- Musisz się do tego przyzwyczaić,
Scarlett. – usłyszałam z ust Zayna, kiedy zasiedliśmy do stołu. – Niall ma
obsesję na punkcie żarcia.
Na jego słowa uśmiechnęłam się rozbawiona. Niall był taki
uroczy. Czułam jak moja fascynacja jego osobą wzrasta coraz bardziej, nasilając
się z każdą sekundą.
- Nie słuchaj go. – powiedział zawstydzony
Niall, zerkając na mnie. – Chłopak nie wie, co mówi.
- W porządku, mi to nie przeszkadza. –
odrzekłam wesoło i zaśmiałam się rozbawiona.
Na moje słowa, na twarzy Nialla pojawiły się mocne rumieńce. Na
tą reakcję znowu zachichotałam. Był taki słodki! Patrzyłam tak na niego, jak
zaczarowana. Nagle przez ułamek sekundy nasze spojrzenia się spotkały, a ja
poczułam, że rozpływam się pod wpływem jego niebieskich tęczówek.
Jezu, czy ja
jestem w raju?
Subskrybuj:
Posty (Atom)