Jak tam przed świętami? Już się nie mogę doczekać Wigilii :) Póki co, musi mi wystarczyć jutrzejsza klasowa :)
Już teraz życzę Wam Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku! No i oczywiście pełno prezentów! :D
A dla Was mam trzeci rozdział.
Z góry przepraszam za wulgaryzmy, ale inaczej nie umiałam tego opisać. Zresztą, moja bohaterka nie jest typem "grzecznej dziewczynki" :D
Zdjęłam
swoją niebieską sukienkę i założyłam na siebie wielką koszulkę. Martwiłam się,
że nie mam do niej jakichś szortów, ale t-shirt sięgał mi do połowy ud, więc
nie było problemu.
Ruszyłam do drzwi i wyszłam na korytarz. Eleanor przyniosła
mi nową szczoteczkę, ręcznik i inne „łazienkowe” rzeczy. Jest naprawdę miła.
Bardzo ją polubiłam.
Poszłam w kierunku łazienki, tak jak powiedział mi Zayn. Nie
zważając na zapalone światło, weszłam prędko do środka.
Położyłam artykuły toaletowe na szafce i odwróciłam się w
stronę prysznica. W jednym momencie zamarłam.
Z kabiny wychodził czysty, mokry i przede wszystkim, całkowicie
nagi… Harry.
Patrzyłam tak na niego z szeroko otwartymi oczami i buzią.
Był bardzo umięśniony i opalony. Jego klatkę piersiową, ręce i brzuch pokrywało
ogromnie dużo tatuaży. Moją uwagę szczególnie przykuł wielki motyl, znajdujący
tuż nad brzuchem. A pod brzuchem… O Boże.
-
Co ty tu robisz? – Harry, który patrzył na mnie teraz z zakłopotaniem, złością
i zawstydzeniem jednocześnie, prędko chwycił ręcznik z szafki i zakrył nim to,
co z pewnością trzeba było zakryć.
W jednej chwili moje policzki pokryły się krwistą purpurą.
Kurwa, kurwa, kurwa… Co ja mam zrobić? Uciec jak najdalej, czy wytłumaczyć mu
się z tej nieprzyjemnej sytuacji? Kurwa.
-
Ja… Ja… - zaczęłam zakłopotana, ale słowa w głowie nie chciały się jakoś skleić i wypłynąć
z moich ust.
-
I czemu w ogóle masz na sobie moją koszulkę? – spytał zdziwiony, przyglądając
się wrednie mojemu ubraniu.
No nie! Nie dość, że Zayn wskazał mi łazienkę Harry’ego, to
jeszcze dał mi jego t-shirt do spania!?Cholera, niech ja go tylko dorwę.
Ale przyznam, Styles miał się czym pochwalić. Jego tors był
naprawdę imponujący. Tatuaże również. A dół… Kurwa, co ja wygaduję?
-
Ja.. J-ja.. – jąkałam się ciągle. Ale co miałam mu do cholery powiedzieć?
-
Mogłabyś łaskawie wyjść? – warknął wrogo, łypiąc na mnie wściekle swoimi
zielonymi oczami. – Chciałbym się w końcu ubrać.
Stałam tak jak osłupiała jeszcze przez chwilę, kiedy w końcu
wzięłam się w garść. Odwróciłam się szybko od niego, chwyciłam szczoteczkę i
ręcznik, po czym jak najszybciej się dało wybiegłam z łazienki.
Jezu, widziałam nagiego Harry’ego. On nie miał na sobie
ubrań. Był goły jak święty turecki. Kurwa. Na samo wspomnienie wzdrygnęłam się
mocno. Ten koszmar będzie mi się śnił po nocach.
Nagle zauważyłam Zayna wchodzącego do jakiegoś pokoju, pewnie
jego sypialni. Był czymś bardzo rozbawiony. Kiedy mnie jednak zobaczył, mina od
razu mu zrzedła.
-
Zayn, kurwa, zabije cię!
***
*Oczami
Nialla*
-
Ej, ej, co tu się dzieje? – spytałem, kiedy wszedłem do sypialni Zayna i
Perrie. Jenn właśnie obkładała mulata pięściami, a ten kulił się na łóżku jak
mały szczeniak. Mimo tego zabawnego widoku, przestraszyłem się trochę.
-
Ty się jeszcze pytasz? – Jenn wreszcie przestała bić Zayna i spojrzała na mnie
wrogo. – Dlaczego daliście mi koszulkę Harry’ego?
Ups! Skąd ona się dowiedziała? Zerknąłem na nią skruszony, a
ona posłała mi mordercze spojrzenie. Przestraszyłem się jej.
-
To miał być taki dowcip. – powiedziałem cicho i wzruszyłem ramionami w
przepraszającym geście.
To akurat była prawda. Wiedzieliśmy, że nienawidzą się z
Hazzą, więc byliśmy ciekawi, jak on zareaguje, kiedy zobaczy ją w tym
t-shircie. Widocznie jej to nie śmieszy.
-
Dowcip tak? – warknęła i posłała mi spojrzenie, które mówił tylko jedno: „I tak
cię uduszę”. Przełknąłem głośno ślinę i spojrzałem na Zayna. Był równie
zszokowany, co ja.
-
Ale po co się tak denerwować? To był tylko durny żart. – stwierdziłem i ponownie
wzruszyłem ramionami. Nie miałem pojęcia, czemu się tak spinała. – Nic
wielkiego.
-
Nic wielkiego? – spytała oburzona, a żyłka na jej szyi znowu zaczęła pulsować.
– Otóż właśnie, to było coś wielkiego.
*Oczami
Zayna*
Wiłem się na łóżku i bezwładnie obkładałem poduszkę
pięściami. Miałem wrażenie, że zaraz po prostu wybuchnę ze śmiechu. Tak samo
zachowywał się Niall, który leżał właśnie na podłodze i starał się złapać
oddech.
-
Serio, mówisz poważnie? – spytałem, kiedy w końcu napływający śmiech pozwolił
mi wypowiedzieć jakieś słowa.
-
Tak, kurwa, poważnie! – wrzasnęła Jenn i z całej siły cisnęła we mnie poduszką.
Pod wpływem siły upadłem z powrotem na łóżko, znowu zaczynając się śmiać.
-
Widziałaś go nagiego? – powiedział z niedowierzeniem Niall i starł ręką swoje
łzy, które spływały mu po policzkach.
-
Tak! Ile razy mam powtarzać? – westchnęła Jenny i przewróciła tylko oczami. –
Możecie przestać się w końcu śmiać? To nie jest zabawne.
-
Właśnie, że jest! –powiedziałem rozbawiony, nie przestając się śmiać. – Ale
powiedz Jenn, ma wszystko jak trzeba? – poruszyłem figlarnie brwiami.
-
Świnia! – krzyknęła do mnie ze złością. – Wcale tam nie patrzałam!
-
Jasne! – odezwał się blondyn i kiwnął znacząco głową. Po pewnej chwili
wybuchnął głośnym śmiechem a ja natychmiast mu zawtórowałem.
Fakt, może zachowałem się podle, ale nie sądziłem, że TAK to
się potoczy. Poza tym, to nic wielkiego. Tylko i wyłącznie kupa śmiechu. Nie
miałem pojęcia, czym się tak bardzo przejmowała.
*Oczami Jennette*
- Para debili. – warknęłam i poirytowana do głębi wyszłam z
sypialni Zayna.
-
Jenn, przestań, nie obrażaj się! – usłyszałam jeszcze krzyk Nialla, ale nie
miałam zamiaru zawracać.
Weszłam do swojego pokoju i z wielkim hukiem zatrzasnęłam
drzwi. Położyłam się na łóżko i opatuliłam szczelnie kołdrą.
Nienawidzę ich. Nie, nienawidzę Harry’ego. Nienawidzę siebie.
Multum myśli szamotało się w mojej głowie. Widok nagiego Stylesa całkowicie
wyprowadził mnie z równowagi i jakiejkolwiek stabilizacji emocjonalnej, jeśli w
ogóle taką posiadałam. Jak ja mu jutro spojrzę w oczy? Pewnie uznał mnie za
jakąś zboczoną idiotkę. Mimo, iż go nienawidzę, czułam się z tego powodu
strasznie winna. Kurwa.
-
Jenny, mogę wejść? – usłyszałam głos Liama przed drzwiami sypialni.
-
Tak jasne, wejdź. – odpowiedziałam szybko i jeszcze szczelniej okryłam się
kołdrą.
Liam wszedł do pokoju i usiadł na rogu łóżka. Przez dłuższą
chwilę nikt nic nie mówił, aż w końcu spojrzał na mnie opiekuńczo, a ja nagle
poczułam się lepiej. Jego ciepły wzrok powodował, że większość moich ciemnych
myśli zniknęło, a ja byłam w jakiś sposób spokojniejsza.
-
Słyszałem o tym incydencie, który zaszedł między tobą a Harrym.
Incydencie? Dobrze to ujął. Cholernym, pieprzonym incydencie,
którego będę się wstydzić do końca życia i który będzie się za mną ciągnął, jak
zasrany cień.
-
Skąd się dowiedziałeś?
-
Większość usłyszałem, a resztę wyciągnąłem od chłopaków. – odpowiedział i
zaśmiał się cicho. – Zdecydowanie za dużo przeklinasz.
Na te słowa zachichotałam pod nosem. Fakt, ostatnio za dużo
przeklinałam. Ale nigdy nie byłam typem grzecznej dziewczynki. I raczej się to
nie zmieni.
-
Nie martw się, już dałem chłopakom do wiwatu. – zaśmiał się Liam. – A jutro
wszystko się wytłumaczy Harry’emu.
-
Taa, bo uwierzy. – prychnęłam. Na myśl o tym, że będę musiała mu coś wyjaśniać,
skręcało mnie w żołądku.
-
Jenn, daj spokój. – westchnął głośno. – Nic się takiego nie stało.
Nic się nie stało? Nic się nie stało? Widziałam jego kolegę
całkiem, całkiem nagiego! Nie miał na sobie żadnych ubrań! I to jest
jego zdaniem „nic”?
-
Nie Liam, to nie jest nic. – zaprzeczyłam stanowczo. – Tym bardziej, że go
nienawidzę. – dodałam.
-
To chyba właśnie lepiej, co? – wydawał się być lekko zdziwiony moim
zachowaniem. – No nic, ja już pójdę. – wstał z łóżka i ruszył w kierunku drzwi.
-
Dobranoc, Liam. – powiedziałam ciepło w jego stronę. On chyba naprawdę był moim
przyjacielem.
-
Słodkich snów, Jenny. – szepnął, uśmiechnął się wesoło i wyszedł.
Westchnęłam głośno i spojrzałam na zegar, który wisiał na
ścianie przede mną. 12:58. Najwyższy czas pójść spać. Zgasiłam lampkę nocną i
opadłam bezwładnie na łóżko. Już po krótszej chwili odpłynęłam w magiczną
krainę Morfeusza.
***
Leniwie uchyliłam swoje powieki i pierwsze co ujrzałam swoimi
niebieskimi tęczówkami, to idealnie biały sufit w mojej sypialni. Chociaż, to w
ogóle nie była moja sypialnia. Gdzie ja do cholery jestem?
Aaa, już pamiętam. Jestem u One Direction. Miliardy dziewczyn
zapewne marzy o tym, aby się ze mną zamienić. Chętnie bym to teraz zrobiła.
Westchnęłam głośno i ruszyłam w stronę łazienki. Wzięłam
szybki prysznic, umyłam zęby, załatwiłam swoje potrzeby fizjologiczne i
założyłam swoją wczorajszą sukienkę. Włosy upięłam w luźny kok i ubrałam vansy.
Zabrałam moją torebkę i wyszłam na korytarz. Schodami zeszłam na dół i weszłam
do kuchni. Kiedy przekroczyłam jej próg, pięć twarzy od razu zerknęło w moją
stronę.
-
Dzień dobry, Jenny! – pierwszego usłyszałam Nialla, który podszedł do mnie i
uściskał mocno. Przez chwilę nie mogłam złapać tchu, ale w końcu chłopak puścił
mnie i razem z nim usiadłam do stołu. Mimo, iż wczoraj się ze mnie nabijał, nie
byłam już tak na niego zła.
-
Jajecznica? – spytał Liam, który stał za kuchenką, trzymając w lewej ręce
patelnię.
Przy stole siedzieli Zayn, Perrie, Sophia, Niall i ja.
Spojrzałam na wszystkich po kolei, ale byli zbyt zajęci jedzeniem i rozmową, by
móc dostrzec, że się im przyglądam. Przekręciłam przecząco głową w kierunku
Liama.
-
Gdzie Louis i Eleanor? – spytałam, biorąc od Nialla kubek herbaty. O Harry’ego
wolałam nie pytać.
-
Śpią. – odpowiedział Zayn. – Mieli noc pełną wrażeń. - Perrie zachichotała, a
Niall prawie zadławił się kanapką z serem.
– Wiesz, mamy sypialnię obok nich, więc… - nagle przerwał, ale
zdecydowanie nie musiał kończyć. Doskonale wiedziałam, o co mu chodziło.
Nagle usłyszałam, że do kuchni ktoś wszedł. Jako jedyna nie
spojrzałam w stronę drzwi. Uniosłam rękę do góry z zamiarem chwycenia banana ze
stołu, ale w tym samym momencie ktoś wyciągnął dłoń w stronę owocu z takim
samym zamiarem jak ja. Stykneliśmy się dłońmi, ale ja natychmiast ją cofnęłam.
Boże, żeby to nie była ta osoba, którą miałam na myśli.
-
Proszę, weź. – odchrząknął nieśmiało ktoś, a ja już przeklinałam w duchu.
Kurde, czemu on?
Odważyłam się podnieść głowę i wreszcie spojrzałam na niego.
Jego niesforne loki bezwładnie opadały mu na czoło, mimo, iż co chwilę
poprawiał je ręką. Zielone oczy, które dzisiaj było wyjątkowe ciemne, patrzyły
na mnie uważnie.
-
Nie, ty weź. Byłeś pierwszy. – powiedziałam cicho, czując, jak moje policzki
się czerwienią. Wspomnienia z wczoraj przyszły jak na zawołanie.
Harry chwycił prędko banana i usiadł na samym końcu stołu,
jak najdalej ode mnie. Przeniosłam wzrok na swoje dłonie, ale czułam, że
bacznie mi się przygląda. Świetnie.
-
Ale się wczoraj działo! – odparł ni zowąd Niall, śmiejąc się wesoło. No nie,
zabiję go.
Nikt się nie odezwał. Sophia z Perrie wymieniły znaczące
spojrzenia. Ciekawe, co sobie o mnie pomyślały. Pewnie sądzą, że jestem jakąś
zboczona idiotką. Tak się właśnie czułam. Jak skończona idiotka.
-
Co masz na myśli? – Harry zwrócił się do Nialla i przeniósł na niego zamyślony
wzrok.
Kurwa, kurwa, kurwa. Jak powie to na głos, to przywalę mu
przy wszystkich. Z całej siły pozbawię go tych jego ładnych ząbków, którymi
wiecznie się szczerzy. Zresztą, po co Harry w ogóle się o to pyta?
-
No wiesz… Mówię o tym… No… - jąkał się blondyn, wyraźnie zakłopotany. Uff, co
za ulga.
-
Tak myślałem. – odpowiedział spokojnie Harry i wstał z krzesła. Bez słowa
poszedł w kierunku drzwi i wyszedł z kuchni.
Kurde, teraz miałam szansę. Mogłam to wszystko odkręcić.
Teraz albo nigdy. No dalej, Jenn. Wstałam prędko od stołu i poszłam w stronę
drzwi. Kiedy wreszcie wyszłam na korytarz, zaczęłam bacznie rozglądać się
dookoła. W salonie spostrzegłam postać Harry’ego, który uważnie wpatrywał się w
coś za oknem. Kiedy zobaczył, że weszłam do pokoju, odwrócił się i spojrzał na
mnie lekko zakłopotany.
-
Jenn, ja…
-
Harry, chciałam cię bardzo przeprosić za wczoraj. – zaczęłam szybko, a moje
policzki natychmiast zrobiły się czerwone. – Zayn powiedział mi, że mam iść do
tej łazienki, a ja nie miałam pojęcia, że tam jesteś. – zaczerpnęłam trochę
powietrza i odważyłam się na niego spojrzeć. Na jego twarzy malowała się powaga
i skupienie. Nienawiść do mnie chyba się pomniejszyła, bo nie patrzył już na
mnie z taką wrogością, jak wczoraj.
-
W porządku. – westchnął i przeniósł wzrok na kanapę. Jego prawy policzek uniósł
się lekko w górę. Czy on… uśmiechnął się? – Może najlepiej o tym zapomnijmy.
-
Tak, oczywiście. Tak będzie najlepiej. – potwierdziłam i skinęłam lekko głową.
Uff, mam to za sobą. Całą noc myślałam o tym, jak go przeprosić. Wiem,
nienawidziłam go, ale to nie znaczyło, że nie miałam dobrych manier.
-
O Jenn, znalazłem cię, słuchaj miałabyś ocho… - usłyszałam za sobą głos Liama,
kiedy nagle gwałtownie przerwał, zobaczywszy nas w salonie. – Em,
przeszkodziłem wam?
Harry nie odpowiedział, wyszedł tylko prędko z salonu i nawet
na mnie nie spojrzał. Odwróciłam się do Liama, a na jego twarzy gościło
zakłopotanie i dezorientacja.
-
Co tu…
-
Chciałeś mi coś powiedzieć? – przerwałam mu, mając nadzieję, że nie powróci do
tematu Harry’ego. Uśmiechnęłam się do niego wesoło i zatrzepotałam rzęsami.
Liam szybko połknął haczyk i odwzajemnił uśmiech. Odchrząknął
głośno i stanął uroczyście.
-
Mam zaszczyt ogłosić, że została pani zaproszona na prywatną imprezę dla
największych gwiazd wszech czasów.
Ha !Pierwsza!
OdpowiedzUsuńRozdział świetny jak zwykle, teraz tylko czekać do następnego .Ehh...trudno
Podobała mi się ta ,,łazienka'' i bardzo fajna była scena przeprosin. ;)
Agata
A myślałam, ze ja będę pierwsza.. :( xD
OdpowiedzUsuńNa początku myślałam, że tą łazienką okaże się pokój Hazzy, ale nie myliłam się do tego, że będzie to związane z Harrym :)
Czekam na następny, proszę dodaj szybko :)
Też tak myślałam Mamba :)
OdpowiedzUsuńNo i kolejny świetny rozdział ^^
Czekam na następny :D
Madzia :>
Super!! Czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz! :)
Kocham! Uwielbiam!
OdpowiedzUsuńRozdział jest tak genialny, że aż mowę mi odebrało. Z myśleniem też nie jest za dobrze xd Cały mój organizm jest jeszcze w niezłym szoku :p
Jedyne co mogę powiedzieć to, to, że mi się w chuj podobało <3
Czekam na nexta! ;*
PS Wesołych Świąt! ;3
only-to-die.blogspot.com
nowy rozdział!
Genialny <3 dopiero zaczęłam czytać twojego bloga mam szczęście że to dopiero 3 rozdział nie będę mieć zaległości ;))
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie
http://ostatniechwile.blogspot.com/
http://zayn-i-winter.blogspot.com/